Poronienie – temat trudny.

Po krótkim wpisie na facebooku (do przeczytania TU) dostałam od Was prośby w komentarzach i wiadomościach prywatnych, żeby rozwinąć temat wspierania kobiet po stracie.

Piszę ten post nie tylko jako doula, ale również jako kobieta, która doświadczyła dwóch poronień.

Temat poronień/strat jest trudny i często pomijany w rozmowach…”o tym się nie mówi”…a to sprawia, że kobiety doświadczające straty nie wiedzą z kim mogą porozmawiać, gdzie mogą dostać wsparcie i jakie mają prawa.

Dla mnie najważniejszym wyzwaniem jest przekazanie osobom, które znajdują się w otoczeniu kobiety po poronieniu jak rozmawiać, co mówić, a czego nie. Dlatego na ten temat kilka słów poniżej.

Kobieta po poronieniu dosyć często zadręcza się pytaniami: “dlaczego ja?”, “a co byłoby gdybym leżała”, “co jest ze mną nie tak”…..”Dorzucanie” jej powodów do tych przemyśleń nie jest najlepszym rozwiązaniem, choć często najbliższe otoczenie rozmyśla na głos: “a może gdybyś zmieniła lekarza”, “powinnaś od razu iść na L4” itd….nie mówcie tego kobiecie po stracie, nie zastanawiajcie się “a co by było gdyby”….

Wszystkie zdania, które w naszych oczach powinny być wsparciem, wcale dla kobiety być nim nie muszą.

-oj nie przejmuj się nie Ty jedna poroniłaś

-co tak płaczesz, na pewno jeszcze się uda, nie to, to będzie następne

-oj już tak nie rozpaczaj, trzeba żyć dalej

-ja zaszłam w ciążę 3 miesiące po poronieniu, Ty też na pewno zajdziesz!

-muszę podzielić się z Tobą tą szczęśliwą nowiną! Jestem w 3 miesiącu ciąży, jak teraz Ci się uda to będziemy miały dzieci w tym samym wieku!

…i wiele więcej zdań i słów, które powodują tylko napływanie łez do oczu i rozdzieranie serca.

Tak, nie tylko ja poroniłam, ale mam prawo przeżyć moją stratę.

Tak, być może będzie następne, ale TEGO dziecka już nie będę miała.

Tak, trzeba żyć dalej, ale daj mi czas na przeżycie żałoby. Tyle czasu ile jest mi potrzebne…miesiąc, rok, dwa lata….

Cieszę się, że udało Ci się tak szybko zajść w ciążę po stracie, ale nie wiesz czy mi też się uda.

Jedna koleżanka w ciąży, kolejna przyjaciółka “zaciążyła” i wszystkie chcą radośnie przekonać kobietę, że teraz to ona na pewno zajdzie i będą mogły świergotać o tygodniach ciąży, porodach i wyprawkach. Kobieta po stracie nosi w sobie strach przez całą ciąże i nie zawsze z łatwością przychodzi jej radość…

Jeśli wiesz, że spotkasz kobietę po poronieniu zatrzymaj się na chwilę, wsłuchaj się w to co ona mówi. Czasami obecność i zrozumienie są wystarczające i dają więcej niż “dobre rady”.

Jeśli spotykasz jakąkolwiek kobietę zanim wrzucisz jej temat usg, skurczy, wyboru szpitala zatrzymaj się na chwilę i zastanów czy znasz jej historię, zatrzymaj się i wsłuchaj się w to co mówi i jak reaguje.

Jeśli nie masz takich doświadczeń (czego, życzę Ci z całego serca), a nie wiesz co napisać, jak wesprzeć, może zwykłe “jestem” wystarczy.

Pamiętajmy również, że obok tych wszystkich kobiet które ronią bardzo często stoją ich partnerzy, mężowie, ojcowie… oni również przeżywają ten czas. Dajmy im przestrzeń na smutek, nie wmawiajmy “musisz być silny”…

Poronienie/strata to trudny moment po którym następuje czas żałoby.

Uszanujmy to.

(Dla K.)

Fot. żródło – internet

 

poronienie

 

 

You may also like...